close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

     

  • AKTUALNOŚCI

  • 14 listopada 2017

    Wystąpienie Ministra Witolda Waszczykowskiego na Forum Polityki Zagranicznej PISM „Globalne wyzwania polskiej polityki zagranicznej w kontekście członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ”

    Szanowni Państwo,

     

    Obejmując dwa lata temu stery Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polskiej dyplomacji zdawałem sobie sprawę, że nowemu rządowi, który zapowiadał głęboką reorientację polityki zagranicznej, przyjdzie się zmierzyć z szeregiem wyzwań. Przed ministrem spraw zagranicznych stanęło więc zasadnicze pytanie: Jak zmienić politykę zagraniczną, tak aby była polityką, która zacznie wyrażać polskie interesy i nauczy się skuteczniej bronić? Ale także jakie narzędzia powinny być właściwe do realizacji tej polityki? Jakich narzędzi można użyć, aby zagwarantować większe bezpieczeństwo państwa? Jak stworzyć Polsce najlepsze warunki dalszego rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego? Jak współtworzyć politykę światową i europejską, by polski punkt widzenia, jej doświadczenie i jej głos były słyszalne? Międzynarodowe okoliczności były wówczas na tyle niesprzyjające, wiele z tych okoliczności trwa do dzisiaj, że wielu sceptyków było zdania, że nam się nie uda. Po dwóch latach jest oczywiste, że nie mieli racji.

     

    Pierwszy problem, z którym musieliśmy się zmierzyć, polegał na przełamaniu stereotypów panujących w poprzednich latach w myśleniu o polityce zagranicznej. Naiwny optymizm głosił, że wystarczy być w instytucjach i płynąć biernie w głównym nurcie polityki europejskiej oraz wierzyć, że wszystkie państwa w naszym sąsiedztwie będą przestrzegać ustalonych norm i standardów. Zwrócę tylko uwagę na jeden przykład. Pamiętacie być może Państwo jeszcze rok 2013, Białą Księgę Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w jaki różowy sposób kreowała sytuację, opisywała sytuację międzynarodową i w jaki różowy sposób przedstawiała możliwości współpracy z Rosją. Zakładano też, że instytucje  międzynarodowe, szczególnie Unia, to po prostu kluby altruistów. Z oporem spotykała się nawet tak oczywista prawda, że przynależność do organizacji międzynarodowych, takich choćby jak właśnie Unia Europejska, nigdy nie jest celem samym w sobie, lecz środkiem służącym do realizacji interesów narodowych, o których w odniesieniu do Unii właśnie mówiła przed chwilą Pani Premier.

     

    Nacisk, kładziony przez obecny rząd na trafne zdefiniowanie interesu narodowego nigdy nie oznaczał jednak, że chcemy prowadzić politykę zagraniczną w oderwaniu od partnerów międzynarodowych. Wręcz przeciwnie, zawsze dążyliśmy i dążymy do tego, by Polska była liczącym się uczestnikiem polityki europejskiej i światowej. Dostrzegalnym przejawem tej postawy stała się seria ważnych wydarzeń, których gospodarzem był lub w najbliższym czasie będzie nasz kraj. Wystarczy wspomnieć kilka z nich: Światowe Dni Młodzieży połączone z wizytą Ojca Świętego Franciszka w Krakowie, szczyt NATO w Warszawie w ubiegłym roku, Sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO w Krakowie. W przyszłym roku również będziemy organizować zarówno w Polsce jak i na świecie liczne wydarzenia związane ze 100-leciem odzyskania niepodległości, w tym również mamy zamiar przeprowadzić ważny  Szczyt Klimatyczny ONZ COP24 w Katowicach. planowany na 2018 rok, celem którego będzie przyjęcie pakietu implementacyjnego dla porozumienia paryskiego.

     

    Wspominała już Pani Premier, iż miarą autorytetu Polski i uznania dla jej aktywności międzynarodowej było czerwcowe głosowanie nad naszym niestałym członkostwem w Radzie Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych.

     

    Przerwaliśmy również trwający od wielu lat stan niemocy państwa i stworzyliśmy trwałe warunki prawne do funkcjonowania w Polsce organizacji i agencji międzynarodowych takich jak ODHIR czy FRONTEX. Poprawia to nasze szanse na goszczenie kolejnych instytucji w przyszłości.

     

    Nie rezygnując z intensywnej współpracy z największymi państwami Unii Europejskiej (tutaj przypomnę: w ubiegłym roku celebrowaliśmy 25-lecie Trójkąta Weimarskiego; przypominam o rosnącym stale handlu z Niemcami, który przekroczył już ponad 1 mld euro i który daleko przekracza relacje handlowe, gospodarcze Niemiec z Rosją), zwróciliśmy się ku Europie Środkowej. Przyjęliśmy założenie –  jak się okazało słuszne – że w naszym regionie tkwi niewykorzystany potencjał polityczny. Kilka czy nawet kilkanaście małych i średnich państw, wziętych z osobna, nie miało w zasadzie szansy, by wywrzeć wpływ na to, co dzieje się na naszym kontynencie. To się zmieniło dzięki konsolidacji regionalnej, w której Polska odegrała kluczową rolę. Grupa Wyszehradzka (także w formacie rozszerzonym Wyszehrad „Plus”), Inicjatywa Trójmorza, Dziewiątka Bukaresztańska, Trójkąt Flanki Wschodniej NATO czyli Polska, Rumunia, Turcja – to platformy współpracy, które zaczęły zmieniać europejski krajobraz polityczny poprzez koordynację stanowisk w odniesieniu do niektórych zagadnień strategicznych, takich jak przyszłość Unii Europejskiej. To jest paradoks, że apele o utrzymanie jedności Unii wychodzą właśnie z tej części Europy, a z innych wychodzą koncepcje na podział Europy. Wspólnie mówimy o Wieloletnich Ramach Finansowych, polityce migracyjnej i energetycznej. Różne formaty współpracy środkowoeuropejskiej zostały dostrzeżone i docenione jako płaszczyzna dialogu przez przywódców międzynarodowych. Czwórka Wyszehradzka, która dla wspomnianych już Niemiec jest większym partnerem handlowym niż Francja, jest pożądanym partnerem rozmów politycznych w Europie. Wypełniony kalendarz wizyt Pani Premier też o tym świadczy.

     

    Budowanie trwałych więzów partnerskich dwu- i wielostronnych nie ogranicza się do Europy. W ciągu dwóch minionych lat dużo energii i kapitału politycznego zainwestowaliśmy w rozwój stosunków z partnerami pozaeuropejskimi, zwłaszcza z USA, ale nie tylko. Na pierwszy plan wysuwają się państwa azjatyckie – Chiny, Japonia, Korea, Kazachstan, Wietnam, z którymi realizujemy deklaracje o partnerstwach strategicznych. Duże nadzieje wiążemy z większą aktywnością na kontynencie afrykańskim. Działania te wspieramy krokami zmierzającymi do odbudowy sieci naszych placówek dyplomatycznych. Wracamy do Senegalu, Tanzanii, myślimy o dynamicznym Sudanie. Reaktywowaliśmy również placówki w innych częściach świata: Bagdadzie. Planujemy reaktywacje Trypolisu i Damaszku. Otwieramy ambasady na Filipinach, w  Panamie oraz konsulaty w Belfaście i Houston. W planach są następne konsulaty w Stanach Zjednoczonych,  a nasze placówki będą współpracować ze zwiększoną siecią biur handlowych tworzonych przez Ministerstwo Rozwoju.

     

    Wszystkie przedsięwzięcia, o których wspomniałem przed chwilą, a także inicjatywy realizowane na gruncie unijnym, o których mówiła Pani Premier, muszą mieć silne oparcie w skutecznej i dalekowzrocznej polityce bezpieczeństwa. Bez trwałego bezpieczeństwa, gwarantowanego nie tylko siłą oręża, ale także współpracą sojuszniczą i mechanizmami międzynarodowymi, trudno wyobrazić sobie normalny rozwój kraju. Temu właśnie zagadnieniu chciałbym poświęcić zasadniczą część mojego wystąpienia, gdyż bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze. To nieustanny proces monitorowania zagrożeń i wzmacniania zdolności obronnych państwa.

     

    Szanowni Państwo,

     

    Za naszą wschodnią granicą trwa wojna sprowokowana neoimperialną polityką Federacji Rosyjskiej. Sam fakt, że w konflikt zbrojny uwikłanych jest dwóch naszych sąsiadów wystarcza, by z niepokojem spoglądać w kierunku wschodnim, a przecież agresja wobec Ukrainy nie jest celem samym w sobie. Celem polityki rosyjskiej jest sprowadzenie Europy Środkowej i Wschodniej do roli głębi strategicznej Moskwy; przekształcenie jej w swego rodzaju „ziemię buforową”, wolną od wojsk NATO-wskich,  czy instytucji świata zachodniego, podatną na naciski wielkich stolic. Pamiętamy jeszcze niedawno niesławną koncepcję bliskiej zagranicy. Służyć temu ma podważanie fundamentalnych zasad architektury bezpieczeństwa i powrót do dobrze znanych – ale dawno, wydawałoby się – zdyskredytowanych idei „koncertu mocarstw”, podziału Europy na strefy wpływów. Zwieńczeniem tego procesu musiałoby być pęknięcie jedności NATO i zepchnięcie naszego kraju do pozycji przedmiotu polityki międzynarodowej.

     

    Polska odpowiedź na te tendencje, niezależnie od modernizacji sił zbrojnych, odnosi się do kilku wymiarów polityki międzynarodowej. Przede wszystkim w grę wchodzi wymiar sojuszniczy, związany z NATO. W dalszej kolejności powinniśmy mówić o wymiarze unijnym, wynikającym z naszego członkostwa w UE, a także o wymiarze kontynentalnym, odnoszącym się do zasad pokojowego współistnienia państw w Europie i wreszcie o wymiarze globalnym.

     

    Szanowni Państwo,

     

    W ostatnich latach głębokiej przemianie uległo NATO. Radykalnej poprawie uległo bezpieczeństwo Polski. Punktem zwrotnym w tym procesie był warszawski szczyt Sojuszu w lipcu 2016 r.

     

    Dzisiaj gościmy na polskiej ziemi batalionową grupę bojową, której kościec stanowią żołnierze amerykańscy, ale cieszy nas też obecność Brytyjczyków, Rumunów i Chorwatów. Oprócz batalionowej grupy bojowej w Polsce stacjonują także inne amerykańskie oddziały. Największym z nich jest pancerna brygadowa grupa bojowa rozlokowana na Dolnym Śląsku. Wymienić tu należałoby również jednostkę lotniczo-logistyczną w Powidzu.

     

    Towarzyszy temu planowanie ewentualnościowe, zakładające obronę Europy Środkowej oraz wspólne ćwiczenia. Osiągnięcia te nie byłyby możliwe bez zaangażowania Stanów Zjednoczonych. Udało się nam to osiągnąć, ustanawiając bliskie i partnerskie kontakty z obecną administracją amerykańską. Będziemy dążyć do wzmocnienia obecności amerykańskiej, między innymi poprzez osiągnięcie do grudnia 2018 roku technicznych zdolności operacyjnych przez bazę Obrony Przeciwrakietowej w Redzikowie, zwiększenie liczby ćwiczeń z udziałem sił zbrojnych USA i ustanowienie magazynów sprzętu bojowego na terytorium Polski.

     

    Logicznym dopełnieniem dotychczasowych przygotowań Sojuszu w obliczu agresywnej polityki Rosji byłaby pełna odbudowa zdolności tzw. follow-on forces, sił wzmocnienia, które, na wypadek konfliktu, pozwoliłyby na przejście do działań wypierających potencjalnego przeciwnika. Mamy nadzieję, że znajdzie ona odzwierciedlenie także w decyzjach przyszłorocznego szczytu NATO i uda nam się stworzyć tzw. NATO-Schengen. W tym roku potwierdziliśmy politykę „otwartych drzwi” poprzez przyjęcie Czarnogóry.

     

    Jednym z ważniejszych osiągnięć warszawskiego szczytu NATO było ogłoszenie deklaracji o współpracy Sojuszu i Unii Europejskiej. Było to swoiste odmrożenie zamrożonego konfliktu. Wydarzenie to ma znaczenie zarówno z uwagi na niełatwą historię relacji pomiędzy tymi instytucjami, jak i ze względu na coraz intensywniejszą debatę na temat europejskiej polityki obronnej. Do procesu tego podchodzimy z nadzieją i z zainteresowaniem. Jednocześnie od samego początku tej dyskusji, Unia Europejska niestety nie jest i nie będzie alternatywą dla NATO jako gwarant bezpieczeństwa Europy Środkowej. Unia nie ma po temu odpowiedniego instrumentarium, potencjału, zwłaszcza w sferze odstraszania nuklearnego.

     

    Jesteśmy wprawdzie straszeni przez niektórych zachodnioeuropejskich polityków i ekspertów wizją oddalania się Stanów Zjednoczonych od spraw europejskich na rzecz innych priorytetów, ale z perspektywy polskiej, czy też szerzej – środkowoeuropejskiej – obserwujemy zjawisko wręcz odwrotne. Mamy w Europie Środkowej więcej wojskowej obecności amerykańskiej niż kiedykolwiek.

     

    Nie możemy również pomijać pewnego paradoksu, związanego ze wzmacnianiem flanki wschodniej. Dwa z czterech państw ramowych wspomnianych już grup batalionowych – USA i Kanada – nie tylko nie należą do Unii, ale nie są nawet położone w Europie, a trzeci – Wielka Brytania – za chwilę członkiem Unii być przestanie. Jedynie Niemcy zdecydowały się na mocne wejście do tej inicjatywy. Oczywiście jesteśmy wdzięczni wszystkim krajom sojuszniczym za ich obecność na wschodnich rubieżach Europy niezależnie od skali ich wkładu, jednak trudno nam nie zwracać uwagi na ten zaskakujący zbieg okoliczności.

     

    Gdy pada zatem hasło autonomii strategicznej Europy musimy zdawać sobie sprawę, że po pierwsze taka autonomia możliwa jest wyłącznie dzięki obecności NATO na flance wschodniej. I – po drugie – że obrona pod szyldem europejskim kosztować może równie dużo, a może nawet więcej niż w ramach NATO. Spójrzmy, kto dzisiaj wydaje na obronę 2 proc. PKB. Nie znajdziemy w tym gronie krajów unijnego „twardego rdzenia”, nie ma ich chyba również w gronie państw najszybciej zwiększających swoje budżety obronne. Opowiadamy się w związku z tym za pragmatycznym, wolnym od ideologicznych uprzedzeń podejściem do Europejskiej Inicjatywy Obronnej. Chcielibyśmy, żeby od samego początku zakładała ona harmonijne współdziałanie z NATO, była otwarta na wszystkich zainteresowanych i odnosiła się do zagrożeń ze wszystkich kierunków na zasadzie 360 stopni – tak jak działa NATO. Autonomia strategiczna nie oznacza działania w oderwaniu od czy wbrew NATO. Może i powinna oznacza samodzielność polityczną i decyzyjną, ale także współpracę i koordynację z Sojuszem. Zadań i wyzwań w obszarze bezpieczeństwa międzynarodowego wystarczy dla wszystkich.

     

    Chcielibyśmy również uniknąć sytuacji, w której Europejski Fundusz Obronny powstaje z myślą o wzmocnieniu wybranej grupy wielkich, międzynarodowych koncernów zbrojeniowych. Powinien on uwzględniać specyfikę tej branży nie tylko w krajach określanych jako motor europejskiej integracji, ale także w innych średnich i mniejszych krajach europejskich.

     

    W sprawie PESCO, stałej współpracy strukturalnej budżetów obronnych, ochrony granic, współpracy przedsiębiorstw jesteśmy otwarci na konstruktywny dialog. Zdajemy sobie sprawę, że państwa wystawione bardziej na zagrożenia płynące z południa, zwłaszcza na międzynarodowy terroryzm, cechuje inna wrażliwość strategiczna. W ciągu ostatniego dwudziestolecia przy różnych okazjach Polska dowiodła, że potrafi być wartościowym sojusznikiem, także w walce z terroryzmem. Również dzisiaj uczestniczymy w koalicji anty-Daesh, a polscy żołnierze są obecni w Syrii, Iraku i Afganistanie.

     

    W tym miejscu, opisując całą złożoność polskiego zaangażowania w sprawy bezpieczeństwa europejskiego, wspomniałbym także o staraniach na rzecz utrzymania możliwie bliskich relacji z Wielką Brytanią po Brexicie. Niedawne polsko-brytyjskie konsultacje w formule kwadrygi oraz wczorajsza wizyta Davida Davisa udowodniły, że po obu stronach jest wola i energia do działania w tym kierunku. Obok kwestii handlowych i ochrony praw obywateli polskich na Wyspach właśnie bezpieczeństwo jest głównym wątkiem współpracy ze Zjednoczonym Królestwem. Wierzymy, że choć Wielka Brytania wyjdzie z UE, to nie wyjdzie z Europy i pozostanie bliskim partnerem Europy.

     

    Mamy nadzieję, że zbliżająca się wizyta Pani Premier w Paryżu da impuls do poważnej dyskusji na temat bezpieczeństwa europejskiego także z partnerem francuskim.

     

    Mówiąc o bezpieczeństwie militarnym, nie tracimy z pola widzenia bezpieczeństwa energetycznego. W kontekście unijnym traktujemy je jako swego rodzaju test na wiarygodność zapewnień o otwartości na wrażliwość i interesy wszystkich krajów członkowskich. Polska podjęła decyzję o dywersyfikacji dostaw gazu. Rozbudowujemy terminal LNG, chcemy zbudować Baltic Pipe.  Stwarza to realną perspektywę uniezależnienia się od rosyjskich dostaw gazu. Z uwagą przyglądamy się w związku z tym działaniom Komisji Europejskiej dotyczącym rurociągu Nord Stream II. Konsekwentne egzekwowanie w odniesieniu do tego projektu zasad III Pakietu Energetycznego z pewnością pomogłoby Europie Środkowej „wybić się na niepodległość” także i w tej dziedzinie. Mamy nadzieję, że dalekowzroczna polityka europejska przeważy tu nad interesami korporacyjnymi kilku dużych przedsiębiorstw.

     

    Szanowni Państwo,

     

    Działania na rzecz bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, realizowane za pośrednictwem NATO i Unii Europejskiej, mają za kontekst architekturę bezpieczeństwa w Europie. Dla nikogo nie jest sekretem, że sytuacja w tym względzie wygląda dramatycznie. Pogwałcenie przez Rosję wszelkich możliwych zasad i porozumień międzynarodowych zepchnęło Europę do stanu przypominającego trudne momenty zimnej wojny.

     

    OBWE, zarówno jako format polityczny, jak i porozumienie regulujące kontrolę zbrojeń w Europie, nie funkcjonuje właściwie. Potrzebujemy jednak tej płaszczyzny dialogu. Organizacja oparta na zasadzie konsensu stała się niestety zakładnikiem Rosji forsującej własne partykularne interesy kosztem dobra wspólnego. Także inne państwa nie stronią od podobnych zachowań, rujnujących niezbędne zaufanie i poszukiwanie płaszczyzn porozumienia.

     

    OBWE musi być utrzymana przede wszystkim jako model współistnienia państw na gruncie europejskim, zapewniający poszanowanie ich suwerenności i integralności terytorialnej. Przekonałem się, jak jest potrzebna, w czasie moich ostatnich wizyt na Kaukazie i Ukrainie. OBWE musi być utrzymana również jako funkcjonujący przez wiele lat mechanizm kontroli zbrojeń, budowy zaufania i unikania incydentów militarnych. Znaczenie tego wymiaru Organizacji mogliśmy docenić przy okazji niedawnych rosyjskich ćwiczeń Zachód 2017, zorganizowanych z pogwałceniem zasad odnoszących się do przejrzystości w zakresie liczby zaangażowanych żołnierzy i sprzętu, a także charakteru ćwiczonego scenariusza.

     

    Polska angażuje się w działalność OBWE zwłaszcza poprzez mocną obecność w misji monitoringowej na Ukrainie. Gotowi jesteśmy angażować się zwłaszcza w działania na rzecz unikania incydentów wojskowych. Jednocześnie uważamy, że żadne tego typu inicjatywy podejmowane przez państwa europejskie nie powinny podważać wysiłków NATO. Odbudowa bezpieczeństwa europejskiego na gruncie OBWE może dokonać się wyłącznie poprzez harmonizację działań krajów zachodnich z polityką Sojuszu, a nie poprzez jej omijanie.

     

    Szanowni Państwo,

     

    Nasza aktywność w Radzie Bezpieczeństwa ONZ będzie logicznym dopełnieniem działań podejmowanych do tej pory głównie na kontynencie europejskim. Otwiera ona nowe pola odpowiedzialności i daje narzędzia do realizacji naszych celów i priorytetów. Chcemy za jej pośrednictwem wzmocnić naszą wiarygodność jako kraju, który jest nie tylko „konsumentem”, ale także „dostawcą” bezpieczeństwa i to nie tylko w skali europejskiej, ale także globalnej. To także kwestia współkształtowania ładu międzynarodowego, który stoi obecnie wobec szeregu ważnych wyzwań.

     

    Jako członek Rady Bezpieczeństwa będziemy czasowo sprawować jej przewodnictwo. Obejmiemy też przewodnictwo w wybranych komitetach sankcyjnych. Mamy świadomość, że agendę pracy Rady określają długotrwałe konflikty i nieprzewidziane kryzysy. Jesteśmy świadomi układu sił w Radzie. To jednak nie zniechęca nas do podejmowania inicjatyw i promocji naszych priorytetów. Będziemy do nich przekonywać partnerów i budować wokół nich koalicje.

     

    Jako członek Rady Bezpieczeństwa zamierzamy położyć nacisk na konieczność przestrzegania prawa międzynarodowego, które opiera się na zasadach suwerenności oraz integralności terytorialnej. Będziemy wyraźnie formułować nasze stanowisko w sprawie wojny na Ukrainie i przypominać, że zwłaszcza na stałych członkach Rady spoczywa szczególny obowiązek respektowania Karty Narodów Zjednoczonych.

     

    W pracach Rady Bezpieczeństwa ONZ dominują konflikty regionalne. Znaczna ich część dotyczy Afryki, oraz Bliskiego Wschodu. Stąd też naszym przedstawicielem w Radzie Bezpieczeństwa za miesiąc będzie wybitna ekspertka od tego regionu. W rozwiązywanie i zapobieganie konfliktom, zwłaszcza w formie mediacji, polska dyplomacja może wnieść istotną wartość dodaną. Będziemy w związku z tym przeciwdziałać konfliktom regionalnym powodującym wzrost zagrożenia terrorystycznego, masowych migracji i kryzysów humanitarnych. Zamierzamy aktywnie włączyć się w dyskusję na temat związku pomiędzy rozwojem i bezpieczeństwem oraz zwiększeniem efektywności operacji pokojowych ONZ. Zdecydowaliśmy już o powrocie do uczestnictwa w operacjach pokojowych, z których dość lekkomyślnie wycofaliśmy się kilka lat temu.

     

    Wielka odpowiedzialność spoczywa na Radzie w zakresie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia. Jest to szczególnie oczywiste w dobie rosnącego napięcia na Półwyspie Koreańskim, wywołanego programem rakietowym i nuklearnym KRLD. Polska jest jednym z nielicznych krajów utrzymujących ambasadę w Pjongjangu, kontynuuje także swoją obecność w Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych. Daje to nam pewne przesłanki do udziału w dyskusji na temat rozwiązania tego problemu. Uwagi będzie wymagać również rozwój wydarzeń związanych z irańskim programem nuklearnym. Mam nadzieję, że moje doświadczenia w pracy w Iranie mogą również przydać się naszej ekipie, która będzie pracowała w Radzie Bezpieczeństwa. Stoję na stanowisku, iż los programów nuklearnych Iranu i Korei zależy w dużej mierze od rozwiązania suwerenności Ukrainy, która pozbyła się broni jądrowej, a dziś jest celem agresji.

     

    Uważamy, że Narody Zjednoczone powinny w większym stopniu zająć się nowymi zagrożeniami dla pokoju i bezpieczeństwa, w tym zagrożeniami o charakterze hybrydowym, zagrożeniami ze strony aktorów niepaństwowych oraz cyberbezpieczeństwem. Chcemy więcej uwagi poświęcić inicjatywom na rzecz dialogu międzyreligijnego jako elementu zmniejszającego napięcia w stosunkach międzynarodowych oraz obronie mniejszości religijnych na terenach konfliktów zbrojnych, w tym mniejszości chrześcijańskich. Bo kto będzie się opiekował tymi mniejszościami, jeśli nie państwo chrześcijańskie, państwo katolickie.

     

    Wbrew sceptykom i krytykom chcemy aktywnie kształtować standardy podstawowych praw i wolności człowieka w świecie, zgodnie z naszym tradycyjnym światopoglądem. Doświadczenia zdobyte w Radzie Bezpieczeństwa będziemy chcieli wykorzystać w staraniach o członkostwo w Radzie Praw Człowieka ONZ w latach 2021 – 2022.

     

    Szanowni Państwo,

     

    Bezpieczeństwo światowe to system naczyń połączonych w kontekście regionalnym i globalnym. Polska dyplomacja właściwie odpowiada na tę sytuację. Umacniamy nasze sojusze, rozwijamy współpracę z wybranymi partnerami, stosownie do naszych interesów. Za pośrednictwem NATO, Unii Europejskiej, OBWE i Rady Bezpieczeństwa ONZ bierzemy aktywny udział w kształtowaniu tego porządku.

     

    Proszę Państwa,

     

    Nie zabraknie kryzysów i wyzwań, z którymi będziemy musieli się zmierzyć. Dziś dzięki współpracy wszystkich ośrodków władzy w Polsce potrafimy im nie tylko sprostać, ale także wykorzystamy szanse, jakie stwarza nam zaangażowanie międzynarodowe do poprawy bezpieczeństwa i perspektyw rozwoju kraju, naszej wspólnoty, naszej Ojczyzny.

     

    Szanowni Państwo, Szanowna Pani Premier,

     

    Polska polityka zagraniczna została zdefiniowana przez program Prawa i Sprawiedliwości oraz programy rządowe. Zdefiniowaliśmy cele, drogę, którą podążaliśmy przez dwa lata. Tu nastąpiła istotna zmiana jakościowa, którą dwa lata temu wniósł rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ta dobra zmiana w polskiej polityce zagranicznej została w pełni zrealizowana, o czym mam zaszczyt poinformować Panią Premier i Szanownych Państwa.

     

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: